Friday, September 22, 2017

Anarchokraut in Posen Stadt

Thursday, August 17, 2017

Sunbed

Wednesday, August 16, 2017

Krowia walentynka

Album "Sunbed" nad którym pracowałem od lipca jest już gotowy i ukaże się 18 sierpnia 2017. W tej chwili pracuję nad psychedelic-folk-noise'owym "Hotel Valenthyne", który podobnie jak "Hall of the Menthol Chill", jest koncept-albumem sci-fi, jednak brzmieniowo bliżej mu będzie do płyt "Kaufi" (2014), i "Calvert Avenue" (2016). Słucham sporo muzyki świata i dużo pracuję nad własną muzyką. Przepisuję również notes "7 Billion Stoned", ponieważ ostatnio straciłem sekretarkę - za dużo Cows. Oto więc Cows, i pierwszy nieoficjalny singiel z "Walentynki".

Thursday, August 3, 2017

The White Foreigner II

Tuesday, August 1, 2017

goodbye electronix

Pinezka nietypowa, złowiłem to maxi niedawno. Nie chcę jednak pisać o elektro, ani o dominach, a o tym, że z dzisiejszą datą elektronika pod moim solowym szyldem odchodzi i nikt nie będzie za nią tęsknił. Oznacza to też rezygnację z mojej ulubionej drum maszyny. Nie wiem, co przyniesie nowa płyta szykowana na 14 lutego 2018 - a zatytułowana roboczo Hotel Valenthyne - ale całe to elektroniczne fiu bdziu zostawiam na poczet projektu Doctor Cosmonaut. Mnie przestały te zabawki bawić. A czytelnikom (są tacy?) tego bloga polecam to maxi - jest genialne.

Saturday, July 29, 2017

Mózgobomby

Odkrycie tym razem internetowe. Błogosławione niech będą blogi piszące o takiej muzyce. Mutanckie połączenie Stooges, Swans, no-wave, i esencja brutalistycznego rocka. Sugerowany tą muzyką będę musiał zmienić swoją szufladkę - chociaż jednoriffowe transowe motywy nie są mi obce, to rzadko które moje teksty są równie popaprane a muzyka obskurna. Druga fala brutalistycznego rocka jak widać za nami, czyli jestem trzecią, ze zboczeniem na automaty i Sisters of Mercy. Brainbombs mają bogatą dyskografię, ja zdecydowałem się podzielić tutaj tym akurat albumem o wymownym tytule. Nie odczuwam potrzeby przekonywania kogokolwiek do Brainbombs. Ja osobiście słuchałem ich na niezłym kacu i nie wiadomo kiedy przeleciały dwa zbiory singli i właśnie "Genius and Brutality". Bezkompromisowe, zapadające się w siebie psycho noise rockowe arcydziełko, które po wciśnięciu play albo wciska w fotel i miażdży na krew, albo nie, bo ktoś tam nie ma jaj. Ja gorąco polecam.